Marzenie Kopciuszka

Marzenie Kopciuszka
Marzenia o balu, na którym za sprawą sukni (i pantofelka) mo­że zdarzyć się wszystko, towarzyszy nam od dzieciństwa. Pewnie dlatego tak wiele kobiet ulega magii Wielkiego Wyjścia. Najwięcej skłonności do balowych, także ubraniowych, szaleństw wykazują kobiety nie usatysfakcjonowane codziennością. To właśnie one tra­cą najczęściej głowę (przed lustrem i przy kasie), widząc już siebie na wielkich schodach, zbiegającą wprost w ramiona… królewicza. Na balu zwykle okazuje się, że na sali jest tłok, więc kreacji nie widać, schodów nie ma, podobnie zresztą jak królewicza. Nim więc zdecydujesz się na wydanie wielokrotności pensji na niepowtarzalną, cudną, jedyną w swoim rodzaju itd. kre­ację, przelicz to najpierw na ubrania codzienne. Jeśli po takiej kalkulacji nie ochłoniesz i nadal zachwyca Cię myśl o sukni „gwiazda Hollywoodu”, warto uświadomić sobie, że wyszukana kreacja wymaga wytwornego wnętrza i przestrzeni eks­pozycyjnej. Suknia w stylu „wielka gala” najlepiej wygląda z pew­nej odległości. Tłok, jaki zwykle panuje na naszych parkietach – gdyż właściciele lokali traktują karnawał jak rolnik żniwa i sprzeda­ją zwykle za dużo wejściówek – jest wrogiem wytworności. Podob­nie jak nadmierne wystrojenie jest wrogiem elegancji. Teatralne kre­acje i teatralne makijaże, te filmowane i podziwiane podczas rewii, znacznie gorzej wyglądają oglądane z bliska. Dlatego moda wyraźnie dzieli „bale i gale” na te wielkie i mniejsze. I odpowiednio kreacje: na te do oglądania i te do noszenia.

Podobne wpisy tematyczne o modzie:

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes